Informacje z medycyny estetycznej i medycyny sportowej. Zdrowy Portal - Warszawa!

Bioterapia w przypadku chorób układu krwionośnego

Skoro jesteśmy już przy układzie krwionośnym, przypatrzmy się na zakończenie przypadkowi pani Aleksandry P. z Rogórza, woj. olsztyńskie. List córki: „Piszę do Pana, bo chcę za wszelką cenę ratować moją mamę. Otóż mama ma bardzo słabą krew, czerwonych ciałek ma 2 min (w liście jest 20000, ale nie można żyć z taką ilością erytrocytów, trzeba więc przyjąć, że jest to pomyłka – S. A.). Mama dostawała krew w szpitalu i to nic nie pomogło. Lekarz powiedział, że jest bardzo źle z mamą, grozi choroba krwi. Jeszcze mama ma ataki żołądka. Ma obecnie 60 lat”. Pani Aleksandra P. dostarczyła mi wynik morfologii z 27 kwietnia 1983 r., który wskazywał, że czerwonych ciałek było 2415000, a hemoglobiny 7,4.

Pierwszy termin spotkania pani P. miała wyznaczony na 7 marca 1984 r. Widocznie jednak spieszyło się jej bardzo, bo zjawiła się nie zapowiedziana 6 lutego. Siódmego marca przywiozła aż dwa wyniki morfologii. Pierwszy zrobiony nazajutrz po spotkaniu, 7 lutego, wykazywał 2 625 000 czerwonych ciałek i hemoglobiny – 8,1. Drugi, wykonany 28 lutego, był już zasadniczo inny. Czerwone ciałka – 3675000, a więc o milion więcej, hemoglobiny 12,0. A oto inne wyniki: z 10 V 84 –

– 3 885000 i 12,3 z 29 VI 84 – 3 575000 i 11,2 z 15 VIII 84 – 4095 000 i 12,2 z 19 IX 84 – 3 885 000 i 12,2 z 1 2 XI 84 –

– 4 300000 i 13,6.

A oto przypadek Stefana R., który jest właściwie medyczną fatamorganą. Pacjent mieszka w Gdańsku i ma 37 lat. Choroba rozpoczęła się od 1967 r. bólami podudzia przy chodzeniu. Pojawiły się też miejscowe zapalenia żył, objawiające się stwardnieniem i zaczerwienieniem żył na podudziu i rękach. Choroba nasiliła się od 1977 r.: występowały bóle stóp i mocne pieczenia spodów stóp. W tymże roku dokonano zabiegu operacyjnego – obustronnej sympatekomii. W 1 980 r. – amputacja części stopy, w 1981 r. – amputacja podudzia nogi prawej. Obecnie zaawansowana martwica palca nogi lewej oraz zaczerwienienia pozostałych palców. Specjalista w lutym zakwalifikował lewą nogę do amputacji, na co pacjent nie wyraził zgody za moją namową. Obecnie (po jednym spotkaniu) następuje lekka poprawa, martwica zaczyna się poma- lutku cofać.

– 11 kwietnia 1985 r. – drugie spotkanie – Ustąpiły bóle. Były ciągłe, obłędne, nie pomagał mi Fortral. Teraz śpię, budzę się raz w nocy o trzeciej. Zgorzel zaczyna ustępować – o około 5-7 mm.

– 20 maja 1985 r. – Wyczyściła się częściowo rana, odpadła częściowo zgorzel i rana głębokości ok. 5 mm minimalnie zaczyna się wypełniać. Poprzednio mogłem uderzać w czubek rany i nie było żadnego czucia. Obecnie uderzenie sprawia mi już lekki ból, jakby mijała martwica. Stopniowo rana goi się, moim zdaniem, wspaniale.

W tym bóle dalej się zmniejszyły i pacjent może sypiać w nocy. Od pani docent z Przychodni Naczyniowej Szpitala Wojewódzkiego przy ul. Kondratowicza w Warszawie pacjent otrzymał węgierski środek aseptyczny. Pani doktor miała jednocześnie okazję zapoznać się z opinią pacjenta, który poinformował ją, dzięki jakiej metodzie jego noga jest taka, jak jest. Reakcją było życzliwe zainteresowanie i pocieszenie, że będzie chyba jeszcze lepiej. Jakże diametralnie inną była reakcja szefa „naczyniówki” AMG. Kiedy zobaczył pięknie „podgo- joną” nogę pacjenta, kilkakrotnie kierował wzrok to na nogę, to na jego twarz, to na nogę, to na twarz.

– Tak, panie doktorze, to ja, widzę, że mnie pan poznaje.

– Jeszcze przyjdzie pan do mnie na kolanach, żebym panu tę nogę obciął – brzmiała odpowiedź.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.