Dzieci z ciężkimi encefalopatiami

U dwójki dzieci z ciężkimi encefalopatiami, poza osiągniętą w tamtym okresie poprawą, nie dało się osiągnąć dalszych postępów, rodzice przestali z nimi przyjeżdżać. Trzy przypadki, które wtedy wydawały się bardzo obiecujące, przestały takimi być z dzisiejszej perspektywy czasowej. Jedna pacjentka zmarła. Przypadek jej został opisany szczegółowo w rozdziale poświęconym nowotworom – była to pani Klara D. z podejrzeniem nowotworu podstawy języka.

W jakiś czas potem z redakcji „Kuriera Polskiego” otrzymałem list doktora, nazwijmy go – X, napisany do tejże redakcji: „Szóstego września do Rady Naukowej przy Ministrze Zdrowia i Opieki Społecznej wpłynął list p. Stefana Abramow- skiego, który zapraszał mnie osobiście w dn. 29 września na spotkanie z pacjentami, którzy poddali się działaniu bioterapeutycznemu. Celem spotkania miałoby być zaprezentowanie rozpoznań lekarskich oraz zapoznanie się z relacjami pacjentów. Gdyby nawet podobne zaproszenie wpłynęło wcześniej, nie widziałbym możliwości udania się na tę imprezę, gdyż nie czuję się kompetentny do oceny pacjentów z dziecięcym porażeniem mózgowym, rozszczepem kręgosłupa, chorobą Burgera, brodawczakami pęcherza itp., którzy mieli wziąć udział w spotkaniu. Sam fakt wysłania tego listu do 9 adresatów, w tym do redakcji 6 różnych czasopism, dowodzi, że p. Abra- mowski szuka reklamy swoich osiągnięć. Jedyną płaszczyzną, na której moglibyśmy z p. Abramowskim rozmawiać, jest jednak statystyczne zestawienie jego – trwającej przecież od wielu lat – działalności ozdrowieńczej. Demonstrowanie pojedynczych przypadków nie może doprowadzić do żadnej zgodności poglądów. Na potwierdzenie mojego stanowiska wskazuje też fakt, że na spotkanie nie przybył ani rektor Akademii Medycznej w Gdańsku, ani Lekarz Wojewódzki w Gdańsku. Z chęcią zapoznam się z każdym opracowaniem dotyczącym sukcesów leczniczych p. Abramowskiego, lecz musi to być oparte na rzeczowym, liczbowym przedstawieniu wyników, nie zaś na emocjonalnym demonstrowaniu chorych. Ich relacje są oparte na wrażeniach, a nie na rzetelnej opinii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *