Polemiki prasowe i korespondencyjne o bioterapii – kontynuacja

Wiadomo, że działał wtedy już od wielu lat Klimuszko. Sądzę, że byli też i inni i że znajdzie się ktoś, kto zechce zebrać możliwie pełną informację na temat „prehistorycznej” działalności polskich bioterapeutów.

Wszystko, co się wówczas pisało o bioterapii, poprzedzone było relacjami o innych interesujących zjawiskach, spośród których na czoło wybijały się wzmianki o magach z Filipin. Wiktor Osiatyński opisywał swoje spotkanie z Tonym Agpaoa, który otworzył mu skórę na ręku w okolicach nadgarstka aż do kości. Cały cykl audycji na temat zjawisk niewytłumaczalnych przeprowadziła w telewizji Wanda Konarzewska. Pojawiła się książka Marii Szulc na temat hipnozy, a także relacje z kongresu psychotronicznego w Pradze. Drukuje je znów „Polityka”, nie jestem natomiast pewien, czy wywiad z Wiktorem Osiatyńskim ukazał się także na jej łamach. W każdym razie pismo to przyczyniło się w znacznym stopniu do rozbudzenia zainteresowania Polaków zjawiskami paranormalnymi, a potem, kiedy już udało się mu to osiągnąć, wylano tym Czytelnikom kubeł zimnej wody na głowę. Ukazał się bowiem artykuł Jana Rurańskiego: Życie pozaumysłowe.

Pierwsze poważniejsze artykuły o bioterapeutach ukazały się w początkach lat osiemdziesiątych. Przedstawiają sylwetki i opisują pierwsze fascynacje ówczesnych bioterapeutów – fascynacje zjawiskiem, którego odkrycie ich samych z początku zaskakiwało.

Coraz prężniej działa Wielkopolskie Towarzystwo Radiestezyjne, którego drukowane publikacje rozchodzą się w mgnieniu oka. Działa też od jakiegoś czasu Towarzystwo Radiestezyjne w Warszawie. Paweł Połonecki i Jerzy Rejmer rozpoczynają współpracę ze spółdzielniami lekarsko-kosme- tycznymi „Izis”. Pojawia się Jan Uchnast ze swoim: Bioema- nacyjnym sprzężeniem z mózgiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *