Spotkanie zorganizowane przez p. Abramowskiego

Z opracowania statystycznego, obejmującego masową działalność innego bioterapeuty z Poznania, p. Fellmanna, wynika np., że po jego masowych spotkaniach z chorymi, informację o doznanej poprawie subiektywnej nadesłało około 10% uczestników, a wśród nadesłanych informacji 67% mówi o lepszym samopoczuciu czy poprawie stanu zdrowia. W stosunku do liczby uczestników tych spotkań stanowi to około 7,5%. Podkreślam, że opracowanie, o którym mowa, zostało przygotowane na prośbę i przy współpracy p. Fellmanna.

Rezultatem organizowanego przez p. Abramowskiego spotkania była m.in. notatka zamieszczona w «Kurierze Polskim», pióra pani Alicji G. Jest oczywiste, że kilkudziesięciowier- szowa notatka nie może być źródłem ani podstawą żadnych wniosków. Jest ona – jak przystało dziennikarzowi – napisana w sposób powierzchowny i emocjonalny. Tytuł notatki. Medycyna lekceważy bioterapię, jak i ogólny ton każą przypuszczać, że zdaniem dziennikarki lekarze powinni przyjeżdżać na takie spotkania, by się uczyć i dowiadywać o nowych zjawiskach.

(…) Nie można wciąż powtarzać, że poprawa samopoczucia czy konkretnych funkcji ustrojowych zdarza się samoistnie, pod wpływem silnych bodźców emocjonalnych lub też jako wynik równolegle prowadzonego leczenia. Ocena wyników działania bioenergoterapeuty musi być oparta na długotrwałej obserwacji i na obiektywnych wskaźnikach. Największe zaniepokojenie budzą oczywiście wspomniane w liście przypadki brodawczaków pęcherza czy podejrzenia nowotworu jamy ustnej. Wielokrotnie wskazywano już, że nawet mimo woli uzdrowiciela, wiele osób rezygnuje z leczenia. Jest to śmiertelne zagrożenie dla osób rzeczywiście cierpiących na nowotwór.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *