Co wykazuje biopsja – kontynuacja

Dziś Jerzy G. pisze już swobodnie, w tej chwili jest na etapie szukania pracy. Gdyby tekst niniejszy wpadł w rękę komuś z pracowników Kliniki Neurologicznej w Warszawie, mogę podać, że jego karta informacyjna z dnia 21 grudnia 1981 r. ma numer w księdze głównej 18894, a karta z dnia 2 sierpnia 1982 – numer 1095. Nie wiem, ile spotkań odbyliśmy z nim do dnia dzisiejszego. Licząc w roku 1984 i 1985 po jednym spotkaniu miesięcznie, doszłoby ich jeszcze 24 i kilka w końcu roku 1982 i z początku 1986, tak że doliczyć by się można w sumie około 70 spotkań.

Teraz przypatrzmy się dystrof i i mięśniowej postępującej dziesięcioletniego Tomasza E. z Koszalina. Postępy są tu stopniowe, niewielkie. Jak wynika jednak z relacji ojca, największy postęp dokonał się… po pierwszym spotkaniu, gdy Tomek sam zszedł po schodach na pływalni „Arki”. Chodził przez cały dzień bez śladu zmęczenia, co było zdaniem ojca zadziwiające. Po odbyciu wielu spotkań było wyraźnie widoczne, że Tomek jest silniejszy przez kilka dni po każdym spotkaniu, a potem wszystko stopniowo jakby rozwiewa się, zanika. Zacytujmy wszystkie zapisy z kolejnych spotkań.

„Po pierwszej wizycie przez pięć dni dziecko się nie przewróciło. Idąc po prostej nie potyka się. Na rowerze stojącym z zamontowanym licznikiem wykręca po trzy kilometry bez odpoczynku i pomocy rąk. Wstaje z siadu prawie bez pomocy – czytamy wpis dokonany w trakcie ósmego spotkania – przestał się potykać”.

To wstawanie z siadu z trudnością jest odnotowane na jego zaświadczeniu lekarskim, gdzie jest też wzmianka o „szczególnie słabych kończynach dolnych” oraz o „trudnościach w chodzeniu”. W dwa miesiące potem czytamy wzmiankę, że „zaczął się trochę potykać”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *